Salon Polityczny: Gospodarka w czasie pandemii

24 listopada na platformie zoom odbyło się spotkanie z Andrzejem Kubisiakiem (Zastępca Dyrektora Badań i Analiz w Polskim Instytucie Ekonomicznym); Piotrem Palutkiewiczem (Wicedyrektor Departamentu Prawa i Legislacji Związku Przedsiębiorców i Pracodawców); Krzysztofem Prudlem (Ekspert gospodarczy Stowarzyszenia KoLiber i Ośrodka Analiz im. Hipolita Cegielskiego). Zostało zorganizowane przez Fundację Polska Jutra i Fundację Przyszłość Pokoleń we współpracy ze Stowarzyszeniem KoLiber w ramach projektu „Salony Polityczne”.

1. Obraz i perspektywy polskich na chwilę obecną 

Oczywiście, widoki oraz sytuację bardzo wielu branż w obecnym momencie należy nazwać jako sytuację skomplikowaną i trudną. Niewątpliwie, mimo iż wiele firm w III kwartale dzięki poluzowaniu obostrzeń oraz okresowi wakacyjnemu mogło się nieco „odbić”, to ich stan na pewno nie może być oceniany jako pozytywny. Mimo to, mamy obecnie do czynienia z lepszą płynnością finansową polskich przedsiębiorstw niż w czasie 1 etapu kryzysu. Faktem jest, iż w gospodarkę wpompowano dziesiątki miliardów złotych, jednak sytuacja jest bardziej złożona ze względu na fakt, iż duże firmy wciąż niejednokrotnie otrzymują dopłaty, co jest ważne ze względu na fakt, że te właśnie duże firmy często potrzebują dużej liczby podwykonawców. Naturalnym widokiem jest, iż mamy obecnie branże wciąż świetnie działające (logistyka, transport), jednak są i takie, których sytuacja jest zgoła dramatyczna (gastronomia, br. eventowa). Co ważne, jednym z bardziej uporczywych dla przedsiębiorców błędów w polityce antycovidowej jest brak konkretnej strategii, a więc nieprzewidywalność oraz niepewność przede wszystkim dla przedsiębiorców w kwestii wprowadzanych obostrzeń oraz brak czasu dla nich na odpowiednie przygotowanie się. Na ten moment priorytetem z zachowaniem reżimu sanitarnego powinno być otwieranie kolejnych branż w celu ich ochrony przed wymarciem. Obecny lockdown uderza przede wszystkim nie tylko w branże wymienione wśród obecnie „zamkniętych”, jednak przede wszystkim w szereg branż powiązanych, co pociąga za sobą dalekie konsekwencje. 

2. Wskaźniki ekonomiczne prognozowane dla Polski, ich realność oraz znaczenie

Prognozowany przez PE(Parlament Europejski) spadek polskiego PKB rok do roku wynoszący -3,5% jest prognozą zaniżoną, ale także niebezpieczną dla przyszłych lat ze względu na obecną, wysoką względem innych państw UE inflację, której wysokość w obecnym momencie naturalnie nieco podnosi obecny poziom PKB. Niski stosunkowo wzrost bezrobocia, na poziomie zmiany z 5,5% w roku 2019 do około 6.1% obecnie jest bardzo możliwy, jednak nie dlatego, że kryzys nie przyniesie nam większych turbulencji ekonomicznych, jednak po pierwsze ze względu na fakt, iż jesteśmy jako kraj dużym importerem siły roboczej ze wschodu, a po drugie iż te najgorsze skutki kryzysu są jeszcze przed nami. Dług publiczny na poziomie 1.1 biliona złotych w połączeniu z dalszą pomocą dla poszkodowanych branż oraz kontynuacją polityki socjalnej nieuchronnie kieruje nas w stronę konstytucyjnego progu 60% proporcji długu publicznego w stosunku do PKB, zwłaszcza gdy ta druga wielkość ma tendencję spadkową. 

3. „Punktowy” program pomocy przedsiębiorcom, jego ocena ogólna

Nowy sposób przydzielania pomocy różni się od tego znanego nam z wiosny przede wszystkim tym, iż jest ta pomoc kierowana do konkretnych branż na podstawie ich kodu PKD. Choć nie ma on minusów (w zakresie jednej branży różne firmy inaczej mogą odczuć kryzys, jedna firma może mieć wiele kodów PKD) to jest on lepszy w chwili obecnej niż strategia wiosenna, w której pieniądze otrzymywał każdy, kto spełnił warunki i się po nie zgłosił, a która to strategia lepiej odpowiadała sytuacji, w której mieliśmy „całkowity lockdown”. Tak szeroka pomoc na wiosnę jest, oczywiście tylko częściowym oraz jednym z wielu, przyczynkiem obecnego tempa wzrostu długu publicznego. Obecna forma pomocy jest przede wszystkim stworzona w oparciu o fakt, iż budżet państwa nie jest z gumy, oraz o pomoc tym branżom, które w tym momencie są już na skraju swojej płynności finansowej i stabilności ekonomicznej. 

4. Ryzyko efektu „zombifikacji” polskiej gospodarki

„Zombifikacja”, a więc sytuacja, w której przedsiębiorstwa egzystują z dopłat rządowych, miała już miejsce na skalę unijną w czasie kryzysu w 2008, kiedy państwa rozwinięte masową ilością pieniędzy ratowały obecne tam firmy. Podczas teraźniejszego kryzysu Polska oczywiście dołączyła do tego grona państw. W warunkach obecnych do niedawna zasad dotyczących przyznawania pomocy rządowych, między innymi w związku z zatrudnieniem, oraz ryzyko depopulacji w związku z naszą sytuacją demograficzną sprawiają, iż w perspektywie paroletniego trendu jak najbardziej grozi nam owa „zombifikacja”. Sama konstrukcja obecnej pomocy została relatywnie odpowiednio skalibrowana, jednak niezależnie od tego tę dopłaty nie pomogą przedsiębiorcom rzeczywistnie przejść suchą stopą przez kryzys, ponieważ najlepszą pomocą byłoby pozwolenie na pełne działanie, oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego, oraz zapewnienie stabilności i pewności prawnej. Państwo nasze jednak, mówiąc oględnie, nie będzie w stanie na dłuższą metę „utrzymywać trupów”. 

5. Przewidywana dalsza polityka fiskalno-podatkowa państwa polskiego, jaka będzie, jaka powinna być

Ze strony przedsiębiorców coraz częściej słyszymy prośby o oficjalną obietnicę okresu „spokoju od dalszych regulacji i podatków” o długości chociażby roku. Oczywiście, w sytuacji kryzysu rząd ma trzy opcje: cięcie wydatków; podwyżka podatków; dalsze pogłębianie deficytu. Pierwsza opcja, choć rozsądna, raczej nie będzie forsowana czy szerzej realizowana przez rząd. Choć już teraz wiemy o tym, iż od 1 stycznia w życie wchodzi podatek cukrowy, zaś od 1 maja podwójne opodatkowanie spółek komandytowych. Nie najgorszą stosunkowo możliwością w obecnej sytuacji jest dalszy rozwój długu, który na pewno jest lepszym rozwiązaniem niż dalsze opodatkowywanie przedsiębiorców oraz samej pracy. Problem zmniejszenia wydatków ma swoje źródło także w dotychczasowej socjalnej polityce rządu, która obecnie mocno ogranicza możliwości obniżenia ilości pieniędzy wydawanych przez państwo. Minusem pogłębiania deficytu oprócz dalszego dążenia do progu 60% stosunku długu publicznego do PKB jest także fakt, iż w kolejnych latach koszty obsługi tego długu będą niestety stale rosły co nie rokuje najlepiej dla obecnej polityki państwa. 

6. Co ostatecznie przyniesie kryzys? 

Rozmówcy położyli duży nacisk na wagę kryzysów we wprowadzaniu odważnych, daleko idących reform, niejednokrotnie nieakceptowalnych w normalnej sytuacji. Już teraz rząd zmarnował czas, który mógł wykorzystać na wprowadzenie ważnych reform nie tylko na polu gospodarczym ale i społecznym, między innymi kwestia ubezpieczeń społecznych. Kryzys ze względu na dynamikę i specyfikę często samowynikających z siebie zmian stwarza przy zręcznym zarządzaniu możliwość kreowania „nowej rzeczywistości” przez rządzących. Oczekiwania przyszłych lat wymuszają szukania nowych dróg działania, które zapewnią bardziej efektywne wykorzystywanie oraz rozdysponowanie funduszy z budżetu centralnego państwa na rzecz finansowania systemu emerytalnego, ochrony zdrowia czy ubezpieczeń społecznych w ramach tych pieniędzy, jakimi państwo w nadchodzącym czasie będzie dysponować, a będą to sumy znacznie niższe niż rok, dwa trzy lata temu. Jest to potrzebne, aby państwo dla utrzymania swojej działalności nie musiało w dalszym ciągu podwyższać podatków. Ważnym jest także podkreślenie, że deficyt jest środkiem, a nie celem walki z kryzysem. Szansą jednak jaką dał kryzys jest potrzeba skracania łańcuchów dostaw, co w dłuższej perspektywie może przynieść większą samodzielność gospodarczą poszczególnym regionom świata oraz zacieśniania współpracy państw w danym regionie. Daje to szansę na rozwinięcie chociażby częściowej przeciwwagi dla tzw. przemysłu masowego jaki obecnie z Azji dokonuje ekspansji wszystkich rynków światowych. Kryzys oprócz problemów natury ekonomicznej, przyniesie jednak także problemy natury społecznej jak np. zwiększanie się skali ubóstwa, czy poszerzanie różnic społecznych. „Poziom frustracji, niepokoju, zagrożenia, lęku i wykluczenia gospodarczego grona szczególnie młodych osób z obiegu gospodarczego będzie miało daleko idące konsekwencje również dla debaty publicznej, dla tego, jakie będziemy obserwować procesy „społeczne*(*przypis autora). 

Autor notatki: Norbert Kustusz


Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich na lata 2014-2020.